Grupa na Euro 2012

Ależ gorąco w PZPN. Tam teraz to się dzieje. Tworzą swoją prywatną reprezentację, robią przetargi na nową siedzibę. Jeden drugiego podejrzewa o korupcję, zarząd PZPN nie ma gdzie nocować w trakcie zjazdów i narzeka, że nie ma dużego wpływu na to co się tam na prawdę dzieje. I to wszystko przysłania nam losowanie grup Euro 2012. Swoim wnukom opowiem za 40 lat, że najważniejszym wydarzeniem przed mistrzostwami była afera orzełkowa i korupcyjna w PZPNie.

Jednakże pomimo usilnych działań PZPN, dążących do zepchnięcia na drugi plan losowanie grup Mistrzostw Europy, ja i tak napiszę o pewnych rzeczach związanych z tym. Mianowicie moja liczba 13, która jest czasem szczęśliwa i wszystkie gwiazdy na niebie mówią, że Reprezentacji Rzeczpospolitej Polski nie będzie łatwo na Euro! Ale gdyby było łatwo, gdyby nie trzeba było walczyć z całych sił o zwycięstwo z silniejszymi to czy ta ewentualna wygrana smakowałaby tak samo?
Grupa, której nie chcę, której nie lubię, grupa która mi osobiście się nie podoba, wedle wróżb wygląda tak:
1.Polska
2.Anglia
3.Portugalia
4.Czechy
Anglia, mamy z nią związane wspomnienia. Człowiek, który ją zatrzymał, a teraz kibicuje Niemcom pewnie też. Mam nadzieję, że gdyby doszło do takiego losowania będzie nowy człowiek, który zatrzyma Anglię a do niego dołączy człowiek który rozstrzela Anglię. Portugalia, na nią chyba trzeba by było zabrać Smolarka i Krzynówka. Ostatnie wspomnienia bardzo dobre. Gdyby miało dojść do takiego meczu, to mam nadzieję, że pokażemy się tak jak w Chorzowie w 2006r. No i Czesi, dobry zespół, ale do pokonania, ostatnie eliminacje do MŚ 2010 pokazały, że się da i gdyby taki mecz miał by mieć miejsce to Polacy daliby im radę.
Czekamy na ten 2 grudnia 2011, i wtedy będzie jasne z kim gra NARODOWA REPREZENTACJA POLSKI…

* Skomentuj ten wpis

Panowie, tak nie można!

W 14 kolejce Ekstraklasy Wisła Kraków poniosła koleją porażkę. Ta straszna seria meczy bez zwycięstwa trwa już zbyt długo! Bodbeskidzie, Fulham, Cracovia w derbach i teraz Górnik Zabrze. Obrona jak była dziurawa, tak dziurawa jest. Szczytem było wystawienie w podstawowym składzie dwójki Polaków! To trwa już za długo, zbyt długo. Wisła potrzebuje reformy składu personalnego. Tymi zawodnikami nie można wygrywać.

Jak widać Moskal nie utrzyma swojej posady trenera nr 1. Musiałby wygrać te dwie kolejki i to w przyzwoitym stylu, a w Lidze Europy wygrać chociaż raz. Zimą zobaczymy zapewne nowego szkoleniowca Wisełki. I mam nadzieję, że w Wiśle od wiosny będzie grało w podstawowym zestawieniu chociaż sześciu Polaków!

* Skomentuj ten wpis

Polska - Węgry

Reprezentacja Polski grała z Piłkarzami z Węgier już 31 razy. To właśnie z tą reprezentacją zagraliśmy pierwszy mecz w historii polskiej piłki w 1921 roku przegrywając go 0:1. Reprezentacja Węgier od naszej kadry była lepsza aż w 20 meczach. Ostatnie zwycięstwo odnieśli w 2007 roku z reprezentacją Leo Beenhakeera. Jednakże patrząc na ostatnie mecze, to Polacy mają lepszy bilans. Węgrzy oprócz zwycięstwa 2007 roku ostatni raz pokonali polskich piłkarzy w 1987 roku.
Obecnie Węgrzy to dobry zespół, który zajął trzecie miejsce w grupie E eliminacji do Mistrzostw Europy. Na pewno zwycięstwo 2:1 nad Szwecją we wrześniu dała nadzieję na grę w Euro 2012 Węgrom. Niestety ostatecznie nie zobaczymy ich na tej imprezie.
Mam nadzieję, że nasza reprezentacja spuści lanie Węgrom we wtorek i pokaże, że dalej idzie w dobrym kierunku.

* Skomentuj ten wpis

Problemy Wisły Kraków

Jednym z wielu problemów współczesnej Wisły Kraków jest sposób zmiany szkoleniowców. W poprzednim wpisie napisałem, że historia lubi się powtarzać. Lubi się powtarzać i to bardzo. Trenerzy zmieniani są jak rękawiczki, więc nie jest dziwne to, że Wisełka jest wielka tylko w lidze. Gra zrywami. Jak jeden szkoleniowiec ma słabszy okres to jest zwalniany. Na jego miejsce przychodzi nowy, który “budzi drużynę”, czyli wywiera na nią wpływ. Piłkarze zaczynają grać lepiej. Następnie znowu przychodzi gorszy okres i trener jest zwalniany. Koło się zamyka. Odkąd udziałowcem w Wiśle jest pan Cupiał, Wisła Kraków miała dwadzieścia dwie zmiany na stanowisku trenera przez trzynaście lat. To lista trenerów, którzy prowadzili Wisłę od 1998 roku.
1998r. - Jerzy Kowalik
1998 - 1999 - Franciszek Smuda
1999 - Jerzy Kowalik
1999 - 2000 - Marek Kusto
2000 - Wojciech Łazarek
2000 - Adam Nawałka
2000 - 2001 - Orest Lenczyk
2001 - Adam Nawałka
2001 - 2002 - Franciszek Smuda
2002 - 2004 - Henryk Kasperczak
2005 - Werner Liczka
2005 - Jerzy Engel
2005 - Tomasz Kulawik
2006 - Dan Petrescu
2006 - Dragomir Okuka
2007 - Adam Nawałka
2007 - Kazimierz Moskal
2007 - 2010 - Maciej Skorża
2010 - Henryk Kasperczak
2010 - Tomasz Kulawik
2010 - 2011 - Robert Maaskant
2011 - Kazimierz Moskal
Charakterystyczne jest to, że trenerzy się powtarzają, np. Franciszek Smuda, Henryk Kasperczak, Adam Nawałka. Często jest tak, że po zwolnieniu głównego trenera przez kilka meczy drużynę prowadzi jego asystent: Moskal, Kulawik, Nawałka. Najlepsza Wisła to Wisła w latach 2002 - 2004 za Kasperczaka. Jednakże trenerem, który najdłużej utrzymał się na tym stanowisku to Maciej Skorża - jego Wisła grała dosyć ładnie dla oka. Jednak na wiosnę 2010 roku przegrała kilka meczy z rzędu i trener Skorża został zwolniony.
Tak, więc widać jakim problemem jest brak ciągłości myśli szkoleniowej i co za tym idzie stabilności w drużynie.

* Skomentuj ten wpis

Związek Wisły z Maaskantem

Ciężki bój Wisły z Podbeskidziem. Dobra postawa w ofensywie ale brak skuteczności. Defensywa natomiast, to dramat. Utrata jednej bramki i mecz kończy się porażką. Potem Londyn i mecz z Fulham i znowu, w ataku dużo kombinacji, gra efektowna. W obronie dramat, komedia, a jak wiadomo między dramatem a komedią jest cienka granica. Cios prosto w serce aż 1:4 dla zespołu z Anglii. Wreszcie derby w Krakowie, sytuacja jak w dwóch poprzednich meczach. Skutek, tychże spotkań: zwolnienie z posady trenera Roberta Maaskanta. Do tego się raczej przyzwyczaił każdy kibic w Polsce, jak coś nie idzie czas na zmiany.

Ja jednak myślę i sądzę, że ta szybka zmiana była niepotrzebna. Wystarczy spojrzeć na Legię Warszawa, czy ktoś jeszcze myśli o tym co było z Legią rok temu. Nie! A Skorża dalej prowadzi zespół, ktoś jednak wytrzymał tę presję i trenera Macieja Skorżę zostawił na tym krześle. Wisła obecnie będzie znów polem budowy. Ten sezon już mozna uznać za stracony. Nie w wymiarze trofeum, byc może Wisła zdobędzie mistrzostwo albo wygra Puchar Polski, ale chodzi o tworzenie zespołu. Do grudnia Wisła pogra z Moskalem na zasadzie: “ugrać jak najwięcej”. W okresie zimowym przyjdzie nowy zagraniczny trener, i karuzela transferów będzie powoli się rozkręcać. Ktoś z obecnej kadry odejdzie, może Valkx sprowadzi kogoś nowego, Melikson wróci do gry, tak samo Małecki. Nowy trener będzie miał najlepszych zawodników do swojej dyspozycji. Rozpocznie się gonitwa w rundzie wiosennej za mistrzostwem, może sie uda, może nie. Prawdopodobne jest to, że wyniki dobre, a nawet bardzo dobre przyjdą. Trener będzie miał do dyspozycji najlepszych w tym zespole. Pewne jest to, że Maaskant też miałby wyniki po powrocie Meliksona i Małeckiego.

Po tym sezonie nowy szkoleniowiec zostanie, jeżeli Wisła będzie robiła postępy na wiosnę, ale… Trener rozstanie się z pewną z częścią zawodników. Sprowadzi sobie pewnie nowych obrońców, poszuka kogoś nowego na pomoc. Może zarząd będzie chciał aby sprowadzić więcej Polaków do zespołu i zgrywanie nowego zespołu, poznanie nowego systemu gry przez piłkarzy rozpocznie się na nowo. Bardzo prawdopodobne będzie to, że w następnym sezonie (jeżeli Wisła dostanie się do europejskich pucharów) będzie walczyła w eliminacjach i po raz kolejny nas zawiedzie, bo piłkarze nie będą jeszcze na tyle zgrani aby odnieść sukces (wjście z grupy Ligi Europy, bądź awans do Ligi Mistrzów). I trener znów wyleci ze stanowiska. Rozpoczną się nowe poszukiwania, nowego trenera, wtedy z kolei (jeżeli od obecnej zimy trenerem będzie ktoś z zagranicy) decyzja padnie na jakiegoś polskiego trenera. Karuzela koło zatoczy dokładnie tak samo.

Gdyby Robert Maaskant został na swoim stanowisku, to po zimie widzielibyśmy lepszą Wisłę Kraków, z większym doświadczeniem, zgodnie z przysłowiem “Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Niestety związek Maaskanta z krakowskim klubem został zabity, więc budowę “nowej” Wisły czas zacząć…

* Skomentuj ten wpis

Liga Europy, 2 kolejka.

Dzisiaj o godzinie 19:00 rozpoczął się mecz Wisły Kraków z Twente. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Po dziewięciu minutach gry było 1:0 dla krakowian. Bramkę, z reszta przepiękną strzelił Biton. Jednak wszystko się posypało. Nie oglądałem całego meczu Wisły, tylko część pierwszej połowy. Ale zauważyłem, że Wisła od meczu z APOELem nie potrafi grać tak jak w pierwszych meczach eliminacji do LM. Wtedy traciła co najwyżej jedną bramkę w meczu. Tak było w Ekstraklasie jak i eliminacjach. Jednak obecnie obrońcy grają fatalnie, a Maaskant nie zmienia zupełnie nic ustawiając cały czas Lamey - Jaliens - Chavez - Diaz, zmieniając czasem Lamey`a na Jovanovicia, a Dijaza na Palijcia. Ostatecznie tylko Jovanović wnosi coś do tej defensywy. Wisła Maaskanta nie posiada żadnego stylu, nie potrafi grać z kontry. Jedynym piłkarzem w formie obecnie jest Biton, który strzela wszystko dla Białej Gwiazdy. Kontuzje Meliksona oraz Małeckiego nie usprawiedliwiają Wisły w meczu z Twente. Kontuzje, czerwone kartki są wpisane w piłkę nożna i z tym się trzeba liczyć. Po to był okres przygotowawczy aby skompletować szeroką kadrę w razie takich wypadków. Jeżeli w następnych meczach Wisła nie wygra, to może żegnać się z Europejskimi pucharami.

Legia natomiast miała podróż z piekła do nieba. Ten mecz mogłem obejrzeć w całości. Druga połowa była niesamowita w  wykonaniu Legionistów. Skorża trafił ze zmianami, Gol, Żyro i Wolski wnieśli ozywienie w środku boiska. Doświadczenie Ljuboii i determinacja Rybusa oraz Radovicia dały Legii Warszawa trzy bramki w tym spotkaniu. Oczywiście jak na polski zespół przystało obrona grała do niczego. O ile Żewłakow grał po swojemu i był najlepszym obrońcą, to Komorowski i Wawrzyniak najgorszymi. Jędrzejczyk był przeciętny. Po raz kolejny: oczywiście jak na polski zespół przystało, mamy świetnego bramkarza. Dusan Kuciak - gdyby nie on, ten mecz przegralibyśmy całkowicie. Trzeba przyznać, że wolę wali piłkarze Legii mają. Ljuboja jednak wykorzystał swoje doświadczenie i w końcówce wykorzystywał błędy obrony. Rybus szalał na skrzydłach, ale w drugiej połowie. Wprowadzenie Żyro było bardzo dobre, ożywiło grę z przodu. Wolski, również pokazał, że potrafi utrzymać piłkę i jest w miarę szybkim zawodnikiem. Gol zagrał dobrze i pewnie na pozycji defensywnego pomocnika. Wawrzyniak jak zawsze robił błędy w obronie ale robił zamieszanie w ataku. Druga połowa mogła się podobać, młodzi zawodnicy jak Żyro, Wolski wnieśli dużo do gry Legii. Maciej Skorża uczy się na błędach. Odchodząc z Wisły Kraków mówił, że jedyne czego będzie żałował, to niewykorzystywanie młodych , zdolnych piłkarzy Wisły. W meczu z HAPOELem, dał szansę Wolskiemu i Żyro, nie pożałował, grali również Borysiuk, Jędrzejczyk, za nich też nie musi się wstydzić, przynajmniej po drugiej połowie.

* Skomentuj ten wpis

Młode dziecko.

My, kibice mamy nadzieję, że los się w końcu odwróci i polscy piłkarze odniosą pasmo sukcesów za parę miesięcy. A dokładnej… Za dziewięć miesięcy narodzi się Polska Piłkarska reprezentacja i wygramy Euro 2012, a przynajmniej wyjdziemy z grupy. Prawda jednakże jest niesamowicie bolesna! O tej prawdzie jednak nie dowiemy się od piłkarskich ekspertów, z gazet, czy felietonów znanych i lubianych ludzi. Bo prawda jest taka, że za te dziewięć miesięcy to może urodzić się dziecko, które będzie potrzebowało jeszcze opieki matki. Być może jest to zbyt radykalna i mało trafna przenośnia, ale jednak tak jest… a mianowicie.

Oczekujemy niesamowitych meczy Polskiej kadry nagle, już od teraz. Tymczasem potrzeba czasu aby kadra dojrzała, spełniła się, zaczęła wygrywać. Jednak my mamy zbieraninę około 30 nierówno grających piłkarzy. Pewien krok poczynił Smuda odmładzając polski zespół. Zrobił to bardzo dobrze, ale niestety, przed nami Mistrzostwa Europy a my nie mamy doświadczenia ani ogrania z najlepszymi. Mówiąc o najlepszych mam namyśli takie reprezentacje jak Francja, Hiszpania, Niemcy. Powiedzmy sobie szczerze bez oszukiwania, Argentyna nie grała z Tevezem, Messim, Higuainem. Wtedy nawet taki zespół w gorszej dyspozycji i tak byłby dla nas niedoścignionym rywalem. Czy wyobrażacie sobie, że Messiego zatrzymuje drugoligowiec Glik, albo przeciętniak ekstraklasy Jodłowiec, a może tych dwóch na raz?

Brakuje nam wszystkiego, nawet stadiony są źle pobudowane. Chociaż o ile o tyle stadiony jakoś (słowo jakoś w Naszym Polskim przypadku jest często stosowane) funkcjonują, to nasza kadra może dopiero się na nowo narodzić i gonić to 20 miejsce w rankingu FIFA, które mieliśmy za Janasa i Leo. Jeżeli szkolenie młodzieży będzie dobre, a o sile np. Legii będą stanowić tacy piłkarze jak Rybus, Borysiuk, Kucharczyk, a w Wiśle Kraków znajdą się nowi młodzi Kosowscy, Frankowscy i Żurawscy, to wtedy możemy czekać na więcej. Wydaję mi się że ta młodzież powinna wyjechać za granicę dopiero po przekroczeniu 25 a nawet później. Bo jaki jest pożytek z Klicha, który pojechał szkolić się do Niemiec i do użytku będzie jak skończy 25 lat? A Ivo Pękalski nie gra w Realu Madryt ale w zespole przeciętnej ligi szwedzkiej z trzema dobrymi zespołami. Prawda bolesna ale prawda najprawdziwsza, nie osiągniemy ogromnego sukcesu z niczego. Nie dostaniemy czegoś za nic. Do Europy brakuje nam 20 lat, nadróbmy chociaż 5 dzięki tym mistrzostwom, a potem czekajmy na więcej. Czekajmy na awans do Mistrzostw Świata 2014, potem walczmy o kolejny awans na Euro 2016. Bo z pewnością do tego będziemy tylko dążyć przez najbliższe cztery i pół roku, bez szans na wyjście z grupy na imprezie właściwej.

Nie chcę nic mówić ale już słyszę komentarze, że nasi piłkarze byli źle przygotowani fizycznie i na tym tle wypadli słabo ze swoim przeciwnikiem. Potem narzekania, że Brożek i Lewandowski są nieskuteczni, Mierzejewski i Obraniak mało kreatywni, Błaszczykowski bez formy, a Murawski już się zestarzał i obrona polskiej drużyny była dziurawa jak sito, a Szczęsny, czy jakiś inny bramkarz robił wszystko co mógł a i tak dobrze, że tylko tyloma bramkami przegraliśmy. Takie właśnie wydarzenia miały miejsce: w czerwcu 2002 po Mistrzostwach Świata w Korei i Japonii. Engel skrytykowany, drużyna skrytykowana i następuje pewien koniec. Przychodzi Boniek, który jest selekcjonerem pół roku, a potem Paweł Janas. To co spotkało Engela w czerwcu 2002 roku, Janasa spotkało w czerwcu 2006 roku. Zła selekcja, zły system gry, nieodpowiedni trener, za słabi piłkarze. Kolejne zwolnienie i następny trener. Cudotwórca Leo Beenhakker wprowadza po raz pierwszy w historii Polskę na Mistrzostwa Europy. I co z tego? Przegrywa turniej, ale zostaje na kolejne półtora roku i dopiero po tym czasie jest zwalniany przez Grzegorza Latę za pośrednictwem kamer. To stało się z czterema selekcjonerami a właściwie z trzema. A my łudzimy się, że ze Smudą może być inaczej? Co prawda “Smuda czyni cuda”, ale… historia lubi się powtarzać.

* Skomentuj ten wpis

Przegląd piłkarzy na Euro 2012.

Franciszek Smuda skorzystał z 70 piłkarzy. Kto będzie w kadrze na mecze w Polsce i na Ukrainie? Jacy piłkarze mają największe szanse na wyjazd? Postanowiłem się przyjrzeć piłkarzom, których do tej pory powoływał selekcjoner Franz. Za jego kadencji doszło do debiutu 33 piłkarzy, a wśród nich byli zawodnicy tacy jak Małecki, Szczęsny, Matuszczyk, Mierzejewski. Zacznę od bramkarzy: Tomasz Kuszczak - piłkarz powołany na mecz z Rumunią. Rozegrał cztery spotkania, jednak w obecnej sytuacji w jakiej się znajduje w ManU, Smuda nie będzie korzystał z niego. Jednakże gdyby zaczął regularnie występować, występować z dobrymi wynikami i z dobrą postawą w meczu, to kto wie? Wojciech Szczęsny - swój debiut miał z Kanadą, w drugiej połowie. Obecnie bramkarz nr 1 w naszej kadrze. Rozegrał sześć meczy i ma w tym momencie pewne miejsce w kadrze. Mariusz Pawełek i Sebastian Przyrowski - jeden jak i drugi utkwili w przeciętności. U Smudy zagrali w Pucharze Króla. Pierwszy z Danią, a drugi z Tajlandią i Singapurem. Bramkarze obecnie w naszej kadrze numer sześć, siedem. Przemysław Tytoń - piłkarz, który w przerwie letniej przeszedł do PSV Eindhoven. Solidny dobry bramkarz, który popisał się ostatnio w meczu z Meksykiem świetnymi interwencjami. U Smudy debiutował w Meczu z Finlandią. Zagrał do tej pory pięć meczy i w kadrze (na chwilę obecną) jest bramkarzem numer dwa. Łukasz Fabiański - miał pecha i doznał kontuzji, którą leczy już dłuższy czas. W Arsenalu to Szczęsny ma miejsce w podstawowej jedenastce. U Franza wystąpił po raz pierwszy w meczy z Serbią. Póki co będzie musiał się nieźle napracować żeby wygrać rywalizację o trzecie miejsce wśród bramkarzy w polskiej kadrze. Podejrzewam, że bramkarzem numer jeden byłby Artur Boruc, który wystąpił w meczu z Ukrainą i USA. Wyrzucony z reprezentacji podczas powrotu do ojczyzny. Jest całkowicie poza kadrą i nie ma miejsca w składzie. Obecnie tym trzecim bramkarzem jest Grzegorz Snadomierski, który w okienku transferowym przeszedł do KRC GENK. Zagrał za kadencji Smudy trzy mecze i na dzień dzisiejszy może spodziewać się powołania na następne mecze. Jednakże musi walczyć o miejsce w podstawowym składzie GENK. Jeden mecz zaliczył u Franciszka Smudy Sebastian Małkowski, zagrał mecz z Litwą. Puścił dwie bramki i jest w kadrze numerem osiem bądź siedem. Wydaję się więc, że koszulkę z numerem jeden będzie zakładał Szczęsny, jego zastępcą będzie Tytoń, a o trzecie miejsce będzie walczył Sandomierski, Fabiański, być może również Kuszczak.

Franciszek Smuda mecz z Rumunią, w obronie rozpoczął z Marcinem Kowalczykiem, Michałem Żewłakowem, Adamem Kokoszką i Piotrem Brożkiem. Na ostatnie minuty z ławki rezerwowych wszedł Maciej Sadlok. I tak Kowalczyk stracił miejsce w kadrze po meczu z Kamerunem. Słabsza forma, brak gry w swoim klubie. Obecnie małe szanse na powołanie. Żewłakow zakończył reprezentacyjną karierę przez konflikt ze Smudą. Znając uparcie Franza, Michał nie zagra już żadnego meczu w polskiej kadrze. Kokoszka zagrał tylko jeden mecz, właśnie z Rumunią. Na razie bez perspektyw na jakąkolwiek grę z białym orzełkiem na piersi. Piotr Brożek będzie mógł liczyć na powołania tylko wtedy kiedy będzie regularnie grał w swoim klubie i to z dobrymi rezultatami i kontuzje nie będą mu doskwierać. Jest on Lewym obrońcą a to jest najsłabiej obsadzona pozycja w Polsce. Maciej Sadlok może grać na Euro 2012, jeżeli jego przewlekła kontuzja (dyskopatia) nie zniszczy mu kariery. Jakub Rzeźniczak stracił miejsce w podstawowym składzie Legii, do reprezentacji jeszcze długa droga. Seweryn Gancarczyk praktycznie nie ma szans na grę w kadrze. Smuda musiałby stracić z sześciu piłkarzy w obronie a piłkarz wznieść się na wyżyny swoich możliwości i wrócić do formy z przed dwóch, trzech lat. Kamil Glik, wydaje się mieć miejsce u Franza w kadrze, oby tylko grał w tej swojej Serie B. Łukasz Mierzejewski, próbowany kilkakrotnie na lewej obronie. Jednakże nie jest to piłkarz z umiejętnościami na reprezentację i na Euro 2012, niestety. Tomasz Jodłowiec piłkarz w sile wieku, jednak popełnia mnóstwo błędów w Polonii Warszawa oraz reprezentacji. Musi ciężko pracować przez te dziewięć miesięcy aby przebić się do kadry. Jakub Tosik zagrał tylko w Pucharze Króla, a reprezentacja to dla niego odległa przyszłość. Natomiast dla Łukasza Piszczka jest to teraźniejszość, z tym że ludzie mający odpowiednią władzę odsunęły go od reprezentacji. Jednak dla Smudy jak i większości kibiców jest on podstawowym prawym obrońcą. Grzegorz Wojtkowiak, ceniony przez selekcjonera ustawiany na środku obrony. Raczej klasa ligowa aczkolwiek jest jednym z tych lepszych w polskiej lidze. Sebastian Boenisch, niech szybko wraca do zdrowia po kontuzji i do składu w Wrderze. Gdyby nie tak długa przerwa w grze, prawdopodobnie byłby jednym z najlepszych obrońców Polski. Artur Jędrzejczyk piłkarz ten rozegrał 28 minut w spotkaniu z Ekwadorem. Może dostanie jeszcze jakieś szanse od Smudy, póki co, nie jest piłkarzem na Euro. Piotr Celeban, grał z Bośnią i Hercegowiną oraz cały mecz z Mołdawią. Było to raczej powołanie wynikające z tego, że mecze z Bośnia i Mołdawią graliśmy w składach złożonych z piłkarzy z polskiej ligi. To samo dotyczy Marcina Kikuta, który raczej w kadrze za wiele meczy już nie rozegra. Teraz nadszedł czas na tych, na których Franz chce stawiać od pierwszego gwizdka na Euro. Arkadiusz Głowacki, 32 lata, wolny zawodnik, aczkolwiek w miarę doświadczony. Największy pechowiec kadry Polski od dziesięciu lat. Czy będzie pewnym punktem obrony kadry Polski? Zobaczymy czy kontuzje nie będą gnębiły Polaka. A nam pozostanie mieć nadzieję że nie będzie takich wpadek jak z Anglią, Finlandią, czy Niemcami. Rozegrał w kadrze sześć meczy i u Smudy ma pewne miejsce w kadrze. Jakub Wawrzyniak na razie piłkarz nie do zastąpienia. Słaba  forma i kontuzja Piotra Brożka oraz długa przerwa Boenischa powoduje to, że Kuba jest pierwszym, podstawowym lewym obrońcą w kadrze. Czy najlepszym? Z pewnością na dzień dzisiejszy tak.  Rozegrał pięć meczy za kadencji Franza i do Euro 2012 jeszcze powinien rozegrać, co najmniej dwa razy tyle.  Marcin Wasilewski piękny powrót do kadry po ciężkiej kontuzji. Na prawdę coś wspaniałego. Jednakże to nie jest zbyt szybki piłkarz a jego doświadczenie można wykorzysta na środku obrony. Jeżeli utrzyma dobrą formę fizyczną do Euro to ma szanse być w tej kadrze. Damien Perquis debiut z reprezentacją Niemiec. Chwalony po meczu, za to że obrona razem z nim grała dosyć pewnie i solidnie, kiedy zszedł z boiska wpadły dwie bramki. To, prawie na 100% piłkarz który będzie w kadrze na Euro.

Teraz pomocnicy. Nie sposób NIE zacząć od naszego motoru napędowego i kapitana drużyny Jakuba Błaszczykowskiego. Pewniak, w kadrze, jeden z najlepszych Polskich zawodników. Zagra na Euro jeżeli tylko nie złapie kontuzji jak trzy lata temu przed Euro 2008.  Do tej pory z 25 meczów zagrał 18. Sławomir Peszko, szybki, przebojowy i jak pokazał w ostatnim meczu nieskuteczny piłkarz. Zagrał 16 meczy i w aktualnej formie może liczyć na powołania. Dariusz Dudka zagrał 15 z 25 meczy. Na razie najlepszy piłkarz w środku pola. Potrafi grać bardzo dobrze w defensywie jak i w ataku (po jego akcji padł gol dla Polski w meczu z Niemcami). Ma również dokładne podania górą. Franz nie widział go w zespole, wstawili się za nim koledzy z kadry. Wydaje się, że słusznie bo z taką formą jest podstawowym piłkarzem Polski. Rafał Murawski, Smuda lubi tego zawodnika, ma miejsce w kadrze i słusznie. Jest solidnym pomocnikiem kadry i może wiele dać naszej reprezentacji. Zagrał tak jak Dudka 15 meczy. Janusz Gancarczyk, został sprawdzony w meczu z Kanadą i od tej pory nic. Raczej nie będzie grał na Euro w Polsce i na Ukrainie. Kamil Kosowski grał z Rumunia i Kanadą. Jego powołanie wynikało wtedy z dobrej gry w APOELu Nikozja. Mecze w Lidze Mistrzów pokazywały, że powinien grać w kadrze. Obecnie jednak gra w PGE GKS Bełchatów i do kadry mu bardzo daleko. Ludovic Obraniak podstawowy rozgrywający w naszej kadrze. Taki “nr 10″. Jego forma obecnie to trochę huśtawka, ale droga do składu na Euro 2012 jest szeroka i prosta. Zagrał 13 meczy do tej pory. Roger Guereirro, zagrał cztery mecze. Smuda nie miał do niego zaufania od początku pracy w kadrze. Na dzień dzisiejszy Franz nie widzi tego piłkarza w zespole. Wydaje się też, że jego forma zniknęła wraz z odejściem z Legii Warszawa na zawsze. Radosław Majewski zagrał dwa mecze w zespole Franciszka. ostatnio rok temu z Ekwadorem. Od tego czasu słuch po nim zaginął, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Maciej Rybus gol w debiucie. Rozegrał póki co 15 meczy w kadrze. Smuda na niego stawia, a w tym sezonie zawodnik znajduje się w dobrej formie. Kto wie czy na Euro nie będzie jednym z podstawowych zawodników? Maciej Iwański grał w kadrze dopóki nie przeszedł do Turcji. Rozegrał sześć meczy i na dzień dzisiejszy nie rozegra ich więcej. Jacek Kiełb ma mu pomóc regularna gra w Koronie Kielce w odzyskaniu wysokiej formy. W kadrze zagrał dwa mecze w Pucharze Króla. Jeżeli będzie w wysokiej formie to Smuda będzie musiał go sprawdzić jeszcze raz. Tomasz Nowak zagrał trzy mecze w Pucharze Króla i to by było na tyle. Janusz Gol dał awans Legii do Ligi Europejskiej. Do kadry Smuda powoływał go parę razy. Wystąpił w pięciu meczach, z tym że z Norwegią i Meksykiem łącznie na boisku przebywał około 4 minuty. Tomasz Bandrowski Franz chciał go w reprezentacji, miał dla niego miejsce ale niestety kontuzja pokrzyżowała mu plany. W tym momencie na jego pozycji w kadrze jest ogromna konkurencja. Droga na Euro 2012 dla niego wydaje się być zamknięta. Tomasz Brzyski rozegrał nieco ponad minutę w kadrze. Dalszy komentarz jest zbędny. Adam Matuszczyk młody, obiecujący piłkarz. Obecnie w nieco słabszej formie. Nie gra w FC Koeln zbyt często. Jednak ma duży kredyt zaufania u Franza. Zagrał 13 meczy i może liczyć na kolejne występy. Adrian Mierzejewski podejmuje ryzyko i bierze nieraz ciężar gry na siebie. Jest szybki i dobrze gra obiema nogami. Może występować na skrzydle oraz w środku pola. Zagrał 15 meczy w kadrze i strzelił jednego gola. Powinien być w podstawowej jedenastce na Euro. Mateusz Cetnarski, Tomasz Kupisz, Grzegorz Krychowiak, Ariel Borysiuk, Mateusz Klich to raczej przyszłość naszej kadry i to nie są piłkarze na Euro 2012 ale: “nie mów chop zanim nie przeskoczysz”. Dariusz Pietrasiak był próbowany jako defensywny pomocnik i środkowy obrońca, raczej bez szans na występy w kadrze. Hubert Wołąkiewicz próbowany w pomocy i obronie. Gdyby nie kontuzja mógłby występować w meczu z Meksykiem lub Niemcami. Może liczyć na powołania. Dawid Plizga zagrał dwa mecze i na razie nie może być pewny kolejnych występów. Za to Szymon Pawłowski zdaje się być etatowym zmiennikiem i na powołania może liczyć, ale czy na grę od pierwszej minuty? Raczej nie. Cezary Wilk solidny i ciekawy piłkarz Wisły Kraków. Dobrze rozwija się pod okiem Maaskanta, jednak możliwość gry w pierwszym składzie nie jest zbyt duża. A czy będzie w składzie na Euro 2012, trudno powiedzieć. Eugen Polański nawrócony Polak. Cieszę się, że będzie grał  po naszej stronie. Z tego co można zaobserwować to będzie miał szanse na podstawową jedenastkę na Euro. Zagrał na razie mecz z Gruzja, nie cały. Kontuzja uniemożliwiła mu grę z Meksykiem i Niemcami.

Zostali napastnicy. Robert Lewandowski niepodważalne miejsce w ataku. Najlepszy napastnik kadry Polski. Paweł Brożek pierwszy rezerwowy napastnik reprezentacji Polski. Obaj mają największe szanse na grę w Mistrzostwach Europy. Ireneusz Jeleń, zbyt dużo kontuzji, zbyt mało gry. Przeszedł do Lille, może będzie zgrywał się z Obrnaiakiem, tak jak Mierzejewski z Brożkiem i Błaszczykowski z Lewandowskim. Jeżeli będzie grał z dobrym skutkiem i nie będzie miał kontuzji to Jeleń może być napastnikiem na Euro. Patryk Małecki niechciany w kadrze przez Smudę. Jednak nieco zmienił zdanie co do niego nasz selekcjoner, po meczu z APOELem. Zobaczymy co pokarze w tym sezonie. Być może będzie w kadrze na Euro? Dawid Nowak, Marcin Robak, Artur Sobiech ta trójka ma nikłe szanse na powołanie. Sobiech to raczej nasza przyszłość w kadrze. Nowak i Robak nie będą już raczej nigdy decydować o sile reprezentacji. Euzebiusz Smolarek i Andrzej Niedzielan o ile ten pierwszy może mieć nikłą nadzieję na powołanie, tak ten drugi żadnej. Ebi zjechał z formą całkiem w dół i Franz nie chce z niego korzystać, a Andrzej był w najwyższej formie w zeszłym sezonie i dlatego pojechał do Ameryki Północnej na mecze z USA i Ekwadorem. Kamil Grosicki zagrał siedem meczy w kadrze i jest jednym z najszybszych piłkarzy reprezentacji. Powinien znaleźć się na lewym skrzydle polskiej reprezentacji ale to wszystko zależy od Smudy. Michał Kucharczyk obecnie to nasza przyszłość, zawodnik młody perspektywiczny. Jednak czy będzie na Euro 2012 w zespole? Nie wiadomo?

* Skomentuj ten wpis

Polska - Niemcy, po raz kolejny.

Reprezentacja Polski w piłce nożnej grała z zespołem Niemiec już szesnaście razy. Były to zawsze niezwykle ciężkie potyczki dla polskich piłkarzy, ponieważ nigdy nie odnieśliśmy zwycięstwa. Jedynie czterokrotnie zremisowaliśmy. Te remisy padły w Warszawie w 1936 roku. Było wtedy 1:1 a bramkę dla Polski zdobył Wodarz. Następnie w roku 1959 reprezentanci Polski zremisowali z piłkarzami ówczesnego RFN w Hamburgu, znów 1:1, a bramkę zdobył Baszkiewicz. W 1971 roku podczas eliminacji do Mistrzostw Europy, zremisowaliśmy z reprezentacją RFN 0:0 w Hamburgu. Ostatni remis, również 0:0 padł na Mistrzostwach Świata w Argentynie w 1978 roku. Od tego momentu rozegraliśmy pięć meczy z piłkarzami niemieckimi i ani razu nie wygraliśmy ani zremisowaliśmy. W tym czasie wbili nam aż 10 bramek a my zdobyliśmy tylko jedną.

Nawet w okresie kiedy mieliśmy najlepszą drużynę w historii naszej piłki (lata 1972 - 1982), nie zdołaliśmy zwyciężyć a jedynie zremisować. Z pewnością półfinał przegrany 0:1 w 1974 roku na Mistrzostwach Świata w RFN był najciekawszym i najbardziej zaciętym pojedynkiem. Jednak woda na boisku naszym piłkarzom nie pomogła, pomimo tego, że graliśmy lepiej od kadry niemieckiej na tych Mistrzostwach. Dlatego uważam, że w tym momencie niezwykle trudno będzie odnieść historyczne zwycięstwo, tym bardziej, że kadra Niemiec jest jedną z najlepszych ekip w Europie od około dziewięciu lat. Wystarczy zobaczyć sukcesy reprezentacji Niemiec: 2002 rok - srebrny medal MIstrzostw Świata w Korei i Japonii. 2006 rok - brązowy medal na Mistrzostwach Świata w Niemczech. 2008 rok - półfinał Misttrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. 2010 rok - brązowy medal Mistrzostw Świata w RPA. 2011 rok - reprezentacja Niemiec po zwycięstwie z Austrią 6:2 jako pierwsza ekipa biorąca udział w elimiancjach do Euro 2012 zapeniła sobie awans do tego turnieju. Jedynie na Mistrzostwach Europy w Portugalii w 2004 roku Niemcy zjęli trzecie miejsce w grupie, co uznano za blamaż.

Wszystkie te sukcesy świadczą o potędze i klasie rywala z którym zmierzymy się za dwa dni. Wydaję  mi się, że do naszych występów na Euro powinniśmy grać tylko z takimi zespołami. Do tego grona włączyłbym jeszcze: Holandię, Włochy, Portugalię, Urugwaj, Rosję i Szwecję.  Jestem realistą i uważam, że nie mamy szans z Niemcami i remis będzie ogromnym sukcesem. Jednakże mam też nadzieję, która umiera ostatnia i jest matką głupich, ale jednak ją mam, że w tym momencie stanie się cud i Orły Smudy zgotują nam olbrzymią niespodziankę. To zwycięstwo byłoby nam niezmiernie potrzebne aby wizerunek kadry Polski zmienił się na lepszy i a sami kadrowicze uwierzyli, że mogą grać z najlepszymi i wygrać. Zwycięstwo w tym meczu byłoby mocnym “kopniakiem” motywacyjnym dla naszych piłkarzy, przynajmniej tak mi się wydaje.

Przewidywany skład Polski na mecz z Niemcami: Szczęsny - Wasilewski, Głowacki, Perquis, Wawrzyniak - Błaszczykowski, Polański, Dudka, Mierzejewski, Obraniak - Lewandowski. Na pozycji Wasilewskiego może zagra Rzeźniczak, na pozycji Polańskiego może zagrać Matuszczyk lub Murawski to samo dotyczy Dudki, jednak jego postawa w meczu z Meksykiem była bardzo dobra. Sądzę też, że na ten mecz Smuda może przesunąć na pozycję ofensywnego pomocnika Mierzejewskiego, a zamiast Obraniaka od pierwszych minut wystąpi Małecki. Cieszy mnie to, że Smuda ma tyle możliwości i rozwiązań, co w budowaniu dobrej drużyny jest niezbędne.

* Skomentuj ten wpis

Liga Europejska!!

W obecnym sezonie będziemy mieli dwie drużyn w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Jest to wynik w pewnym sensie doświadczenia, które nabrały osoby odpowiedzialne za to, że Maciej Skorża pracuje nadal na swoim stanowisku. Moim skromnym zdaniem jest on najzdolniejszym Polskim trenerem od wielu, wielu lat. Wydaje mi się, że gdyby trener Skorża zakończył swoją przygodę z Legią Warszawa w zeszłym sezonie, to Legia nie miałaby takich wyników teraz. Oczywiście nie popadam w hura optymizm, sądząc, że Legia jest niezwykłym klubem, mogącym dojść do finału europejskiego pucharu. Po tych wielu latach kierownictwo Legii nabrało pewnego rodzaju dystansu i mądrości w sprawach dotyczących stanowiska trenera Legii Warszawa. Nie ma karuzeli na stanowisku głównego trenera, nie ma problemów z wygrywaniem Legii. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Wiśle Kraków i Robert Maaskant w Krakowie zostanie jeszcze przez parę sezonów.

Dobra postawa Legii w dzisiejszym meczu to po pierwsze - Maciej Skorża. Trener skazany na wygnanie z Warszawy po zdobyciu Pucharu Polski i zajęciu trzeciego miejsca w ekstraklasie. Pan Maciej został na stanowisku, poukładał lepiej i solidniej drużynę. Nie było po porostu, nowej myśli szkoleniowej, nowego podejścia do piłkarzy, szukania po raz kolejny nowych rozwiązań. Ten sam trener, ta sama taktyka. Wydaję mi się, że sama decyzja o pozostaniu Skorży przyczyniła się do takiego wyniku w Moskwie.

Po drugie: Danijel Ljuboja i Michał Żewłakow. Sprowadzenie doświadczonych piłkarzy do Warszawy, było niezmierne rozważne. Piłkarze ograni w europejskich pucharach i zagranicznych Ligach nadali pewnego wyrazu i solidności formacji defensywnej i ofensywnej. Gra obronna Legii nie jest najlepsza, ale Żewłakow dał warszwskiemu zespołowi pewnego rodzaju stabilizację, a młodzi piłkarze mają się od kogo uczyć. W ofensywie natomiast gra Ljuboja. Świetny napastnik, potrafiący utrzymać, zastawić piłkę, pasuje do stylu gry, który preferuje Skorża.

Po trzecie: Zgrana druga linia. W pomocy grają piłkarze, którzy grali ze sobą już cały jeden sezon. Poznali się na treningach i w trakcie meczów. W tej formacji niezwykłą rolę odgrywa kapitan Legii Vrdoljak. Defensywny pomocnik grający niezwykle ostro ale zgodnie z przepisami. Potrafi również wyprowadzić akcję ofensywną. Pomaga mu w środku pola Ariel Borysiuk, który miał zamiar zmienić barwy klubowe. Dobrze, że został i dla Legii i dla siebie. Miroslav Radović, przywódca Legii, przebojowy, szybki. Zgrany z Vrdoljakiem i Borysiukiem w środku pola. Na zastępstwo jest jeszcze Janusz Gol. Na skrzydłach mogą grać, Maciej Rybus, Michał Kucharczyk oraz Manu. Wszyscy ci piłkarze grali ze sobą w poprzednim sezonie. i zgranie tej formacji jest niezwykle ważne i potrzebne tej drużynie.

Jeżeli miałbym ocenić mecz piłkarzy Legii to powiedziałbym, że był on nierówny. Gdyby nie szczęście być może Legii nie oglądalibyśmy w dalszej rundzie. Jednakże nie odmawiam piłkarzom warszawskiej drużyny woli walki i umiejętności. Muszę powiedzieć, że Legia ma piłkarzy dobrze przechwytujących piłkę. Nie wolno tego mylić z odbieraniem. Przechwytują podania, górne piłki, ale w pojedynkach jeden na jeden wygląda to marnie. Dwaj boczni obrońcy Legii nie grają za dobrze. Wawrzyniak nieźle w ofensywie, ale w obronie często przysypia i wpadają bramki. Jedrzejczyk natomiast musi się jeszcze troche pouczyć i pograć. Być morze nabierze więcej opierzenia. Niezwykła szybkość piłkarzy takich jak Rybus, Kucharczyk dawała nam przewagę. Gdyby Legia poprawiła grę w obronie: szybciej atakowała przeciwnika, nie pozostawiałaby tak dużo miejsca na rozgrywanie piłko to Spartak mógłby nie wbić gola. Świetny debiut zaliczył bramkarz Dusan Kuciak. Mimo utraty dwóch bramek, przy których nie ponosi żadnej winy, wydaje się być właśnie tym bramkarzem, którego Legia nie ma od sprzedaży Jana Muchy.

Podsumowując. Legia zagrało dobry mecz, nie bała się przeciwnika. pokazała ambicje i niezłe umiejętności. Potrzebowała utraty dwóch bramek aby zacząć grać swoje. Brak skuteczności to ciągły mankament piłkarzy Macieja Skorży. Legia Warszawa nie jest drużyna doskonałą. Wydaję mi się, że ten sezon może ukształtować wreszcie tę drużynę w pełni. Jeżeli w przyszłym sezonie na ławce trenerskiej będzie siedział Maciej Skorża a na boisku w koszulce Legii Warszawa nadal będą biegali: Vrdoljak, Ljuboja, Żewłakow, Rybus, Borysiuk, Radovć… oraz nowi piłkarze, to wtedy powiem, że Legia to klub ukształtowany i solidny który nie powinien ale musi grać w fazie Ligi Europejskiej. Na Ligę Mistrzów, to jeszcze kolejne trzy sezony…

* Skomentuj ten wpis

« WsteczDalej »


Polecamy



Diablo 3

FIFA 13

Wyszukaj w blogu

RSS


maj 2012
P W Ś C P S N
« kwietnia    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031